piątek, 27 marca 2015

Rozdział 12

* Diana *
Sometimes.... Nie! We can do it.... Nie.... But I need you... Proszę.... You miss her but she doesn't know you... Nie prawda... Ona... Ona mnie... She forgot about you... Ona mnie zna.. Ona mnie zna.... Ona mnie nie zna....
Her life without you is like a happy day with sun.
Ona mnie pamięta... Obiecywała. Nie wierzę im! Oni chcą być się skupił na nauce, ale nie potrafię. Kocham ją...!!
Szybko podpieram się na łokciach, a oczy szeroko otwieram, lecz po chwili je przymrużam pod wpływem jasności, która panuje w pomieszczeniu. Wzdycham ciężko. Co to było? Co to był za sen? Jeśli mogę to uznać za sen.
Ale zaraz... Gdzie ja do cholery jestem?! Jakiś pokój. Jak się tu dostałam? Jedyne co pamiętam to ... O Boże..
- Mama.. Tata... - szepczę i zakrywam usta ręką. To był sen! O Boże. Zbyt realny. No tak, głupia ja. Heh. To był sen. Wdech i wydech. Wdech i wydech. Pewnie jesteśmy w jakimś hotelu, bo gdzie indziej? Ktoś chodzi za drzwiami. Pewnie tata jak zwykle. Szybko wstaję, otwieram drzwi i próbuję wyszukać gdzie jest salon. O Boże razy trzy. Zamieram. W salonie siedzi Harry popijając kawę i czytając coś w swoim telefonie. To nie był sen. To nie może być prawda.. To się nie mogło wydarzyć..
Stoję w progu cała sparaliżowana. Ciało nie pozwala mi na jakikolwiek ruch. W końcu odwraca swoją głowę w moją stronę, a jego twarz wyraża rozbawienie. Czym? Tym, że zabił mi mamę i nie wiem co się dzieje z tatą?
- Witaj Dianko. Jak się spało? - pyta, po czym wstaje, a ja uciekam do pokoju, w którym byłam wcześniej. Trzęsącymi rękami zamykam się na zamek w pokoju, a oczy automatycznie zaczynają łzawić. Zjeżdżam w dół po drzwiach i szlocham. Nie chcę umierać. A jak już to sama chcę się zabić. Muszę stąd uciec co nie będzie łatwe. Pewnie nie spuści mnie z oczu. I co mam teraz robić?
- Heeej, nie uciekaj mi. Nic ci przecież nie zrobię. - słyszę jego ochrypły głos za drzwiami - Jeśli się będziesz mnie słuchać, obiecuję, że nic ci nie zrobię. - obiecanki cacanki. Lepiej się go słuchaj dla twojego bezpieczeństwa. - Wiem, że tam jesteś, ale jeśli tak stawiasz sprawę to ok. Wychodzę i cię zamykam. Nawet nie próbuj, bo i tak nie uciekniesz. Jesteś skazana na mnie. - śmieje się, a po chwili słyszę trzask drzwiami. Nie jestem pewna czy wyszedł czy robi mnie w konia.
Nie wiem co myśleć o tym, nie wiem jak się czuję. Mam tysiące emocji ukrytych w sobie i nie potrafię ich nazwać. Niektóre są mi nowe. Coś jak pustka albo jakaś dziura, której nie dasz rady załatać, bo to co było dla ciebie cenne, odeszło. A wraz z tym odeszły plany na przyszłość, a przyszły myśli samobójcze i inne.
Wycieram oczy i policzki w rękaw, który zostaje ubrudzony. No tak, mam całkowicie rozmyty makijaż. Czołgam się do torby, którą zauważam pod jedną z mebli. Chwytam za suwak i ciągnę w prawo. Szybko przeszukuję każdy jej zakamarek sprawdzić, czy grzebał tutaj. Na szczęście nie. Jakiś mały plus.
Chyba nigdzie nie będę wychodzić. Znając życie, zamknął mnie tutaj na cztery spusty. Tak zawsze jest w filmach kryminalnych. Wyciągam kosmetyczkę, którą o dziwo zdążyłam spakować i idę w poszukiwaniu łazienki. W 'moim' pokoju jej nie ma, więc musi być gdzieś za drzwiami. Lekko otwieram drzwi i wychylam głowę. Cisza. Może faktycznie gdzieś poszedł? Popycham drzwi, które cicho skrzypią i szukam łazienki. Mieszkanie wygląda na baaardzo drogie.
Gdy udaje mi się znaleźć łazienkę, wchodzę do niej. Łazienka jest ogromna! Karmelowe kafelki na podłodze jak i na ścianach, a na nich co czwartą kafelkę oddziela brązowy pasek. Po lewej stronie znajduje się biała wanna, obok prysznic z radiem i hydro masażem, a po prawej umywalka, a nad nią półki i wielkie lustro. Toaleta jest w kącie. Są też powieszone czyste, ładnie pachnące, białe szlafroki i na dodatek miękkie w dotyku. Upewniam się, że jestem zamknięta, a następnie biorę jeden z ręczników do twarzy i podchodzę do umywalki. Spoglądam ostatni raz na ten rozmyty make-up. Z tego co wiem, to Halloween już było, co nie? Ale nawet bez kostiumu bym wygrała konkurs na najstraszniejszego potwora czy na najlepsze przebranie.
Puszczam ciepłą wodę, związuję włosy żeby mi nie przeszkadzały i obmywam dokładnie obmywam twarz. Wycieram się w ręcznik, nakładam krem, później fluid, puder, lekko modeluję brwi i maluję rzęsy.
- I tak nic nie pomogło. - mamroczę. Mam bardzo niską samoocenę, wiem.
Wychodzę z łazienki w celu wyszukania kuchni. Nie mogę przestać myśleć o tym co się stało w nocy. A gdzie Niall?! Jemu też coś zrobił? Mogłam się nie słuchać Nialla i nie iść do tego klubu, a jak już to mogłam go odprowadzić do mieszkania, a sama bym poszła do domu. Byłoby większe prawdopodobieństwo, że byłabym bezpieczniejsza. Z drugiej strony on już wtedy miał moich rodziców, więc by mnie to nie ominęło. Albo by ich zabił, a ja bym nic o tym nie wiedziała? Dowiedzieć się o śmierci rodziców od policjantów albo Harry'ego. Za kogo on w ogóle się uważa, że mam mu mówić 'pan Harold'? To są jakieś kpiny. Panie Boże, widzisz a nie grzmisz.
Udaje mi się znaleźć kuchnię. Wow. Jest bardzo nowoczesna. Zmywarka, piekarnik z kilkoma opcjami; nie wiem jakimi, wyspa, a na niej miska z owocami, lodówka, która ma małe drzwiczki i możesz brać jedzenie. Jeszcze są szafki i półki. W domu też tak mam, ale w teraz to co innego. Oh, poprawka - w domu też tak miałam. Nie wiem czy kiedykolwiek jeszcze zobaczę swój dom...
Z lodówki wyciągam potrzebne składniki na jajecznicę. Bez dodatków. Nie mam jakoś sił. Zjem i .... I co? Co ja mogę robić sama w jakimś hotelu czy jego mieszkaniu czy co to jest. No nic. Odpowiedź jest prosta - nic. Tylko leżeć, spać, jeść i czekać na jakieś zbawienie. Potrząsam głową, żeby odepchnąć od siebie te myśli. Masz się skupić na śniadanie. Po szafkach szukam nie wielkiej patelni, którą od razu kładę na palnik.
- Czyżbyś szykowała dla nas jedzenie? - moje ciało od razu dostaje dreszczy i to nie jest fajne. Pomału się odwracam i widzę 'pana Harolda' opartego o framugę drzwi uśmiechającego się zawadiacko. Wszystko w środku mnie się skręca na sam jego widok, chyba zaraz zwymiotuję. Chyba nie mam już apetytu.
- Czemu nic nie mówisz? No ej, nic ci nie zrobię. Nie mogę. Ale jak mnie wkurwisz to może. - podchodzi do mnie wolnymi krokami na co ja okrążam wyspę. Niestety automatycznie zagradza mi drogę. Irytujesz mnie... - Nie uciekaj, skarbie. Koszmar dopiero się zaczął. - głośno przełykam ślinę. O co mu chodzi? Będzie jeszcze gorzej?
- Co... Co masz n-na myśli? - odważam się na jakiekolwiek słowa.
- Będziesz miała piekło, a nie życie. Szczegółów dokładnych nie znam, ale jedyne co ci mogę powiedzieć to to, że za nie długo będziesz pod opieką mojego szefa, który odda cię na jakiś czas do szpitala psychiatrycznego, gdzie poddasz się praniu mózgu. Tylko to wiem, więc się szykuj. Co będzie dalej mnie nie obchodzi. - wzrusza ramionami.
- C-co jja ci tak-k-kiego zrobbiłam?
- Ty? Nic. A w ogóle pozwoliłem ci pytać? - syczy - Już i tak sporo wiesz, chociaż że nie powinnaś. A teraz marsz grzecznie di pokoju i nie wychodź z niego. W sumie i tak cię sam zamknę. - prycha, bierze mnie za ramię i ciągnie do pokoju, w którym się obudziłam.
- Har...
- Mówiłem ci coś... Dla ciebie pan Harold. - warczy przez zęby. Cicho się śmieję miejąc nadzieję, że tego nie usłyszy, jednak się mylę. Uderza mnie w tył głowy i mocno pcha do środka pokoju przez co upadam na kolana. Zatrzaskuje drzwiami i zamyka mnie na klucz. Nie wierzę, on mnie uderzył. A czego się spodziewałaś? On spowodował śmierć twoich rodziców. Tata żyje.. Ja to czuję, w głębi serca czuję. Właśnie! Nagle dostaję olśnienia. Przecież telefon mam schowany w torbie! Jest szansa, że przeżyję; że odnajdę tatę i może będzie po części lepiej.
Wyciagam mojego iPhone'a i wystykuję numer na policję. To chyba najlepszy pomysł na jaki kiedykolwiek wpadłam! Przykładam urządzenie do ucha, po chwili słyszę sygnał, gdy nagle....


Nie wiedziałam, że tak szybko będą te komentarze, wow!! 
Osobiście nie jestem zadowolona z tego rozdziału i jest chyba zbyt krótki, ale ocenę pozostawiam wam tak samo jak i ilość komentarzy. To wy decydujecie ile ich będzie. :) ALE UWAGA! BEZ ŻADNEGO SPAMU, jak was proszę. 
Do następnego! 

5 komentarzy:

  1. Pisz szybko następny ;-;

    OdpowiedzUsuń
  2. on jest wspaniały

    OdpowiedzUsuń
  3. nneexxttttt!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

    OdpowiedzUsuń

Theme by violette