niedziela, 15 marca 2015

Rozdział 9

Za niecałą godzinę Niall ma przyjść po mnie. Ugh. Ugh. I ugh. Pobędę tam z jakąś godzinę albo dwie, a później wyjdę pod pretekstem, że źle się czuję. Pewnie nie będą mnie zatrzymywać, bo Harry będzie pijany w trzy dupy, Niall może mniej, ale będzie.
Muszę zacząć się szykować pomimo że mój mózg, moje ciało i moje nerey odmawiają mi tego.
Idę w kierunku mojej garderoby, zapalam światło i grzebię w poszukiwaniu czegoś odpowiedniego dla mojego ciała. Blizny nie mogą wyjść na zewnątrz. Gruby brzuch także, chociaż nie wiem skąd go mam. Nigdy nie narzekałam na swoje ciało pod tym względem, ale tak się wydaje. A przecież nic nie jadłam dzisiaj takiego szczególnego. Pytanie czy ja w ogóle coś jadłam.
Potrząsam głową, aby pozbyć się tych myśli, a zająć się innymi. W co by się tu ubrać? Normalnie to bym się nie przejmowała, ale muszę zachować ostrożność, bo Bóg wie co może mnie spotkać. Jak na przykład przerzucę włosy z jednego ramienia na drugi powodując, że stanę się obiektem pijanych mężczyzn, a tego bym nie chciała.
Po niedługim czasie wybieram czarne rurki, beżowy sweter do ud i idę do łazienki. Myć się nie muszę, bo wcześniej to zrobiłam. Szybko zamieniam ciuchy na nowe, a stare rzucam do kosza na pranie. Podchodzę do umywalki i wypuszczam głośno powietrze. Obmywam twarz, a następnie nakładam jasny fluid, puder, maluję grubo rzęsy, lekko podkreślam swoje brwi i nakładam różowy błyszczyk. Rozczesuję swoje długie, brązowe włosy i pozostawiam je rozpuszczone. Chyba nie wyglądam na kogoś kto może odstraczać ludzi. Hmm, miejmy taką nadzieję. Wychodzę do pokoju i wzrokiem szukam telefonu. Gdy go znajduję, chowam do tylnej kieszeni spodni. Zdziwia mnie fakt, bo ani mama ani tata nie dają oznak życia. Coś im się stało? Oh, oby nie.
Moje myśli zostają przerwane przez pukanie do drzwi. Spoglądam szybko na zegar, czyli Niall już jest. Idę w kierunku hałasu, a po chwili otwieram drzwi i widzę uśmiechniętą twarz blondyna. Jaki uroczy...
- Heej. - wita się ze mną.
- Cześć.
- Gotowa?
- Myślę, że tak. - mówię. Szybko zakładam płaszcz i szal i wychodzę z domu zamykając go na klucz. Dostrzegam duże czarne auto. Harry też jest? Oby nie. Oby nie. Wolę go spotkać w klubie, gdzie jest dużo ludzi niż tutaj.
- Spokojnie, pożyczył mi. On będzie czekał na nas na miejscu. - wyprzedza mnie. Pewnie musiał zauważyć moje lekkie zakłopotanie. - Proszę, wsiadaj. - otwiera przede mną drzwi. Ostrożnie wchodzę do środka, nie chcę nic zepsuć. A moje zdolności łamagi zawsze coś sknują. Śledzę chłopaka wzrokiem nawet, gdy zajmuje miejsce kierowcy. Zapinamy pasy, włącza silnik i odjeżdżamy. Żebym wróciła do swojego domu. Żebym wszystko kontrolowała co się wokół mnie będzie działo. Panuje niezręczna cisza w samochodzie nie wliczając cicho płynącej muzyki AC/DC. Czemu nic nie mówi? Z chęcią bym coś powiedziała, ale po pierwsze nie jestem osobą zbytnio gadatliwą, po drugie jestem wstydliwa, chociaż po części tego po mnie nie widać, a po trzecie nigdy nie miałam do czynienia z chłopakami. W szkole nikt z płci męskiej nie zwraca na mnie uwagi, jak już to tylko po to, aby wytknąć mnie palcem, gdy przemieszczam się po korytarzu. Nawet nie zauważam kiedy Niall parkuje auto na tyłach klubu.
- Czemu tutaj? - pytam cicho.
- Harry powiedział, żeby tutaj zaparkować, bo przed klubem wychodzą pijani ludzie i nie wiadomo co im strzeli do głowy. - przytakuję głową na znak, że rozumiem. Wysiadamy z pojazdu. Czekam, aż dorówna mi kroku i razem idziemy w stronę tylnego wejścia. Tam już czeka Harry. Na samą myśl o nim albo, gdy ktoś powie jego imkę robią mi się ciarki. A to nie fajne.
- Masz i dzięki. - odzywa się Niall wręczając mu kluczyki i idąc dalej jakby był pewny, że idę za nim.
- Witaj, Diano. - szepcze do mnie z tym podłym uśmieszkiem. Nic nie odpowiadam, po prostu będę cicho co do niego. Wolałabym żeby jakiś pijak mnie zaczepił niż miałabym coś do niego powiedzieć.
- Czyli tak chcesz się zabawić, dobrze. Rozumiem, ale pamiętaj jedno. Niall nie będzie cały czas przy tobie. - odgarnia kosmyk moich włosów za ucho i idzie dalej. Podążam za nim, gdy w oddali widzę Nialla.
- Coś nie tak? - pyta mnie na ucho.
- Nie, wszystko dobrze. Nie przejmuj się.
- Ale jakby co to wiesz. - uśmiecham się lekko do niego, na co odwzajemnia uśmiech. - Chodź, bo zimno mi się zaczyna robić. - mówi, a ja posłusznie go słucham i wchodzimy do środka. To pewnie jest jakieś zaplecze. Idziemy dalej, aż docieramy do metalowych drzwi. Harry z łatwością je otwiera i ruszamy dalej. To już klub. Czuję zapach alkoholu, spoconych ciał, papierosów, narkotyków też chyba.
- Chodźcie za mną! - krzyczy Harry pod wpływem głośnej muzyki. Prowadzi nas do kąta, w którym były 2 fotele i jedna duża kanapa. Siadam obok Nialla, który jest zajęty rozmawianiem z naszym drugim towarzyszem. Niektórzy dziwnie spoglądają w naszą stronę, a zwłaszcza na Harry'ego. Tak jakby mieli w oczach strach, ból, złość, zdziwienie, niektórzy nawet spoglądali na mnie ze współczyciem, ale czemu? Przed czym? Przed nim? Przecież jestem bezpieczna, co nie?
- Chcesz coś do picia? - pyta Niall.
- Um.. Em... Wodę. - odpowiadam zakłopotana i właśnie dociera do mnie, że zaś zostanę z nim na jakiś czas sama.
- Tylko to? - kiwam głową - Okej. - wzrusza ramionami i odchodzi, a ja przeklinam w duchu.
- Mówiłem, że nie będzie cały czas z tobą. - prycha - Szybko go zagadałem, nawet ja zapomniałem, że z nami jesteś. Musisz się rozluźnić. - mówi i przybliża się bliżej mnie. Próbuję na niego spojrzeć, ale nie potrafię. Jego zielone oczy są zbyt hipnotyzujące. Tylko w nie spojrzysz, a już jesteś jego. Jesteś na każde jego żądanie. Czuję, że nawet teraz tymi tęczówkami patrzy na mnie, co jest dziwne.
- Nie udawaj takiej niedostępnej. Tak czy inaczej się do mnie odezwiesz, uwierz mi. - stukam paznokciami o moje kolana, a wzrok mam całkiem odwrócony od jego twarzy, rozglądam się po pomieszczeniu. Wszędzie są dziewczyny z miniówkami i bluzkami z niskim dekoltem, a niektóre w ogóle go nie mają. Nigdy bym się nie pokazała w staniku przed nikim. Nawet jakby mi zapłacono duże pieniądze. A płeć męska tańczy obok tych dziewczyn. One coś do nich mówią, ale ci nie słuchają tylko gapią się bezczelnie w ich dekolt, a nawet je dotykają. Nie muszę mówic jak ich znajomość się skończy. Nagle w tłumie dostrzegam kobietę po 40, ma brązowe włosy, które opadają jej na ramiona kaskadami. Znajoma sylwetka, ale twarzy nie widzę. Przez chwilę jeszcze ją penetruję wzrokiem, aż znika w tłumie. W tym samym czasie przychodzi Niall. Uff.
- Proszę. - podaje mi szklankę z wodą.
- Dziękuję. - odpowiadam krótko i upijam łyk. Czuję orzeźwienie. Przez tą całą atmosferę tylu ciał i zapachów mieszających się ze sobą, robi mi się nie dobrze i gorąco. Czy są tu jakieś okna?
- Hej, Niall! Zobacz, tam są fajne dziunie. Idziemy? - Niall patrzy na mnie i zamierza coś powiedzieć, ale mu przerywam.
- Idź, mną się nie przejmuj. - mamroczę unikając kontaktu wzrokowego z nim.
- Będę za chwilę. - oznajmia i odchodzi z Harry'm. I tak o to zostaję sama. Oczywiście, że chciałabym, aby został, ale nie mogę. Co by wtedy sobie o mnie pomyślał? Plus jest taki, że jest w zasięgu wzroku. Jest odwrócony do mnie tyłem, ale chyba czuje, że się na niego gapię, bo co jakiś czas przekręca swoją głowę o 90 stopni, aby kątem oka sprawdzić czy faktycznie tak jest. Do stolika podchodzi kelner z trzema szklankami, kładzie je i odchodzi. Dziwne.
- To dla nas. - mówi blondyn biorąc jedną z nich - Harry zaraz przyjdzie, coś poszedł załatwić. Cały on, wiecznie ma jakieś sprawy do załatwienia. - wzdycha i kontynuuje - Ale jest w porządku. Albo ja o czymś nie wiem.
- Od kiedy się znacie? - pytam dla zabicia czasu.
- Oh, nie wiem, ale bardzo długo. Jego tata miał firmę z moim wujkiem i ciocią i pewnego dnia i mnie i jego wzięto na jakieś spotkanie. Z kuli tego, że się nam nudziło, zaczęliśmy rozmawiać. Był wtedy taki śmieszny. Miał burzę loków na głowie, nie tak jak teraz. Był zawsze pomocny, ale w wieku 7 lat jego rodzice się rozwiedli. Przez jakiś czas nie mieliśmt kontaktu, później było już lepiej chociaż zauważyłem, że się zmienił. Nie był tym samym Harry'm co kiedyś i przeczuwam, że nadal tak jest. Ale wolę się nie mieszać w jego życie.
- A jego rodzice żyją?
- Myślę, że tak. Jego tata wyjechał do Londynu, a co do mamy to nie wiem gdzie teraz jest. Może tutaj w Holmes Chapel, a może gdzieś indziej? Nie wiem, ale wiem, że żyje. - przytakuję, bo serio nie wiem co powiedzieć.
Wszyscy muszą mieć firmy? Moi rodzice mają firmę, Nialla ciocia i wujek, a Harry'ego tata też.
Postanawiam wzjąć szklankę z inną cieczą i upijam łyk. To pepsi z whisky. Mam nadzieję, że to jest whisky, bo nie przepadam za bardzo za napojami z klubów czy restauracji. Nie wiadomo co ci mogą dolać do napoju. Czy jakiejś trucizny czy co im tam wpadnie do głowy.
- Jak się bawicie? - pyta Harry lekko już wstawiony. Gdzie on był? Tak wyglądają jego sprawy? Aha.
- Dobrze. Ohoo haha. Widać, już się gdzieś do kogoś przyłączyłeś, tak?
- Za dobrze mnie znasz, by kłamać. - odpowiada żartobliwie. Z nudów wyciągam telefon. Na szczęście jestem przygotowana z baterią, która ma 100%. Załamuję się jak wyświetlacz pokazuje mi 23:43. Nie wiem czemu to robię, ale biorę drink i wypijam go do dna.
- Um ... Diana? - kieruje się do mnie Niall.
- Tak?
- Chcesz ... Zatańczyć? - pyta, a jego oczy wyrażają strach, że się nie zgodzę. Ten drink był za mocny. Czuję jak całe moje ciało przeszywa alkohol, jak moje policzki robią się czerwone. Przytakuję głową, a na jego twarzy tworzy się szeroki uśmiech. Gwałtownie wstaje i podaje mi rękę, którą chwytam i idziemy razem na parkiet. W między czasie zauważam, że jestem obserwowana przez pana Harry'ego. On działa mi na nerwy.
Muszę skupić się teraz na tańch. Nie wiem czemu się zgodziłam. Może to ten alkohol, który bezbronnie pływa w mojej krwi. Jak na złość DJ musiał puścić wolniejsza piosenkę w skutek czego, ręce Nialla wędrują na dolną część moich pleców przez co się wzdrygam.
- Nie bój się. Jesteś bezpieczna. - szepcze, a moje mięśnie o dziwo się rozluźniają. Nie zostaję mu dłużna i oplatam swoje dłonie wokół jego karku. I tak kołyszemy się w rytm wolnej piosenki.
* oczami Nialla *
Kto by pomyślał, że tak łatwo pójdzje. Kiedy pierwszy raz ją zobaczyłem, wiedziałem, że muszę ją bardziej poznać, a teraz proszę! Tańczę chyba z najładniejszą dziewczyną na tej planecie. Jest taka cicha, tajemnicza, a ja chciałbym odkryć jej prawdziwy charakter. Zobaczyć jaka jest naprawdę. Tylko jedno mnie martwi. Czemu zawsze staje się nieobecna przy Harry'm? Na razie nie zamierzam jej o to pytać. Wierzę, że ona sama mi to powie jak będzie chciała. Nie chcę na nią naciskać, bo może się wystraszyć i odejdzie, a tego nie chcę.
- Kiedy wyjeżdżasz? - słyszę jej głos przemawiający do mnie.
- Nie wiem, a czemu pytasz? Już chcesz się mnie pozbyć? - żartuję, chociaż obawiam się, że może powiedzieć 'tak'. Ale ona taka nie jest, nie powie nic od tak prosto z mostu, prosto w oczy.
- Nie. - waha się przez chwilę - Tak pytam. Nawet cieszę się, że cię poznałam. - na mojej twarzy gości szeroki uśmiech skierowany do dziewczyny.
- Ja też się cieszę, że cię poznałem. - te słowa utkwią mi chyba w pamięci. Jest taka urocza.
* oczami Harry'ego *
Co on wyprawia? On wszystko niszczy! Niall jest jednak dupkiem. Zrobię wszystko, żeby ona była po mojej stronie czy tego chce czy nie. Gdy tylko patrzę na nich, rozmawiających i śmiejących się, czuję, że przegram, ale.. Heh. Ja nigdy nie przegrywam. Nie bez powodu nazywam się Harry Styles i nie bez powodu jestem szefem najgroźniejszego gangu. A na Dianie chcę się zemścić za to, co próbowała zrobić mi jej matka. Złamała moje zasady. Gdyby nie ja, ona byłaby nikim. Nie miałaby doświadczenia w tym co robi. To nawet zabawne.
Ale z drugiej strony jestem wdzięczny Niallowi za to, że ma taki dobry kontakt z Dianą. Dzięki niemu, mogę mieć ją szybciej niż przypuszczałem. Mogę ją mieć nawet zaraz i tak będzie...
* oczami Diany *
Kompletnie nie wiem co się dzieję. Gdy siadamy na kanapie sprawdzam godzinę. Teraz czas szybko leci. Jest po 1. O Boże, to ile czasu my tańczyliśmy? Niall już coś mamroczy, natomiast Harry wydaje się nieobecny. Sprawia wrażenie zamyślonego. Albo mi się wydaje, albo blondyn jest bardziej pijany niż on. Miało być na odwrót. 
- Może czas iść do domu, co? - proponuję Niallowi.
- Chyba masz ra... Rację. - jąka się, ma czkawkę. Czyli koniecznie trzeba iść.
- Czyżbyś chciała pomocy? - pyta ochrypłym głosem. Chcę, ale nie od ciebie. Ugh...
Kiwam niechętnie głową. Obydwoje wstajemy z miejsca. Upewniam się, że mam ze sobą klucze i telefon, a następnie próbuję dźwignąć Nialla do góry. Ustać umie, ale lepiej go asekurować. Ja z jednej strony, on z drugiej i tak idziemy tą samą drogą, którą przyszliśmy. Nie jest łatwo przedostać się przez ten tłum, który co chwilę się powiększa. Jestem ciekawa jak ja jutro pójdę do ... O kurwa. Jaka ja jestem głupia! Brawo, Diano. Właśnie poszłaś do klubu, a jutro masz szkołę. Jesteś naprawdę mądra.
Gdy wychodzimy z głównego pomieszczenia, droga staje się łatwiejsza. Szybo docieramy do samochodu. Usadawiamy Nialla z tyłu. Ledwo próbuję zapiąć mu pas, a on już przechyla się na bok i zasypia. Jaki on słodki jak śpi. Niechętnie zajmuję miejsce obok kierowcy.
- Najpierw odwieziemy Nialla, a potem do mnie, nie? - on chce mnie zmiękczyć. Chce, abym coś do niego powiedziała. Nie czeka na odpowiedź tylko zapala silnik i z piskiem opon odjeżdżamy. Zdaję sobie z tego sprawę, że wszyscy piliśmy, więc nie powinniśmy jechać, ale jak na razie wszystko jest OK. Odwracam głowę do szyby. Za wiele nie widzę przez ciemność, która panuje na zewnątrz, a latarnie nie dają za dobrego oświetlenia. I tak lepsze to niż wysłuchiwanie go.
- Jesteśmy na miejscu. - oznajmia wyrywając mnie z zamyśleń.
- Co? Oh, dobra. Dzięki ci wielkie. - zaspany głos Nialla to od dzisiaj mój ulubiony głos. On nie jest ciebie wart. Wiem. Nikt nie jest mnie wart. Ale pomyśleć mogę.
- Pomóc ci dojść do pokoju? - widać, Harry'ego to wszystko bawi.
- Nieeee.. Nie musisz. Jedyne co to obiecaj mi, że Diana dojedzie bezpiecznie do domu. - niee. Tylko nie to. Proszę was, ludzie! Nie!
- O to możesz być spokojny. - przełykam gulę w gardle i czuję jak moje mięśnie się napinają.
- Dzięki stary. Jutro się zdzwonimy. Nara. Pa, Diana. - mówi i wychodzi trzaskając drzwiami. No to koszmar się zaczął.
- Gdzie mieszkasz? - pyta. Pff, on doskonale wie, gdzie mieszkam. - Jeśli nic nie powiesz, będziesz zmuszona spać u mnie.
- Ty dobrze w-wiesz gdzie. - mówię w ogóle nie patrząc na niego. Po raz drugi odjeżdża z piskiem opon. W ogóle nie zwraca na mnie uwagi, jest skupiony na drodze. Modlę się w duchu, aby to był mój dom.
- Mam do ciebie sprawę. - przerywa ciszę, która była lepsza od tego zdania.
- J-jaką?
- Możesz mi nie wierzyć, ale to ja jestem ... - chwile się waha, a auto staje przed moim domem. - ... Twoim koszmarem. - szybko dotarliśmy do ... CO ON POWIEDZIAŁ? Jakim koszmarem? Zaraz, zaraz. To on jest tym co chce umowy z firmy mojego ojca? Nie wierzę, to się nie dzieje naprawdę. To musi być sen! Musi, musi, musi.
- Wiedziałem, że tak zareagujesz. - jego ton jest dość podejrzanje spokojny - A więc moja droga... - wyciąga z kieszeni ... O kurwa kurwa kurwa.. Wyciąga z kieszeni pistolet. - Masz być grzeczną dziewczynką. Teraz razem pójdziemy do twojego domu po te dokumenty i pojedziesz ze mną do twoich rodziców. - ostatnie zdanie powoduje, że moje oczy łzawią, a po chwili czuję jak łzy spływają po moich policzkach chociaż tego nie chcę. - Oh, nie płacz. Może nic im się nie stanie jeśli będziesz się mnie słuchać. A teraz wyskakuj z auta, ale to już! - krzyczy. Szybko wychodzę z pojazdu. Chcę faktycznie mu uciec, ale od razy go słyszę.
- Nie próbowałbym na twoim miejscu. - i zastygam. Co ja mu zrobiłam? Co on ode mnie jeszcze będzie wymagał? Chwyta mnie mocno za nadgarstek. Syczę cicho z bólu. Zgniata moje blizny. - Otwieraj! - drugą wolną ręką wyjmuję klucze i przekręcam je w zamku. Automatycznie zostaję popchnięta w głąb domu. - A teraz marsz na góre po umowy albo zrobię coś czego będziesz ty żałować. - mam odwagę spojrzeć mu w oczy. Są ciemne, pełne grozy, złości, pożądania.
Ja nie chcę umierać.


Oh tak wiem wiem. Obiecywałam, że będzie się dziać w tym rozdziale, ale chcę was przetrzymać w niecierpliwości. :D Myślę, że zrozumiecie. 
A tak ogółem to jak wrażenia? Jak myślicie, co będzie dalej? ^^

1 komentarz:

  1. Zostałaś nominowana do Libster Awards <3
    http://onelife-onethirst.blogspot.com/
    +Cudowny <3

    OdpowiedzUsuń

Theme by violette