wtorek, 5 maja 2015

Rozdział 16

- Stać! Nie ruszać się! Ręce do góry! - nie wiem co mam robić, pierwszy raz jestem w takiej sytuacji. Skąd się tu wzięła policja? Może to pomyłka? Albo w końcu złapali Stylesa? Bo do grzecznych to on nie należy.
- Schowaj się za mnie i trzymaj się mojej koszuli. - szepcze. Przytakuję chociaż i tak nie zobaczy tego gestu. Chwytam się końca koszuli, zamykam oczy, robię wdechy, wydechy, próbuję się uspokoić. Zazwyczaj to mi pomaga. - Panowie, po co te nerwy? My tylko spieszymy się na autobus, więc jeśli panowie nas przepuszczą... - robi kilka kroków do przodu, a ja razem z nim - ... Zapomnimy o całym tym zajściu. - chce zrobić kolejny krok, lecz się cofa, gdy obydwoje słyszymy huk wydobywający się z pistoletu. Zaciskam jeszcze bardziej oczy i spuszczam głowę tym samym opierając się czołem o plecy chłopaka.
- Zostajesz zatrzymany za gwałt i poderżnięcie gardła tym samym doprowadzając do zabójstwa. Ona też jako twoja wspólniczka, albo to twoja kolejna ofiara?- ciało Stylesa się napina. Zakrywa mnie całym sobą, zza obramówki spodni wyciąga pistolet. On też? Szybko i sprawnie wykonuje kilka strzałów, chwyta mnie za nadgarstek, który zaczyna boleć ze względu na rany i ciągnie mnie jak najdalej od tego zbiegowiska. I że to mu ujdzie wszystko na sucho? To Harry Styles, jemu wszystko wychodzi.Obracam się za siebie i widzę 3 leżące ciała najprawdopodobniej martwe i kogoś kto także biegnie w naszą stronę. Powinnam zareagować?
- Ktoś za nami biegnie. - ledwo co mówię, chociaż mam nadzieję, że to usłyszał, bo drugi raz się do niego nie odezwę. Odwraca głowę do tyłu.
- \Przyspiesz. - w-f to nie moja pasja, nie lubię ćwiczyć, co wiąże się z niefajnym ciałem. Mam niską samoocenę, wiem. Po części to on mi pomaga, bo ciągle trzyma mnie za nadgarstek.
Słyszę przekleństwo wydobywające się z ust Stylesa. Nie wiem o co chodzi dopóki nie wyjmuje telefonu. Gwałtownie wpycha mnie w jakąś ciemną  dróżkę. Serce bije sto razy mocniej, a nawet i więcej. Co on zamierza zrobić? Zatrzymuje się, gdy dobiegamy do jakiegoś parku. Styles siada i opiera się o murek. Stoję zdezorientowana i patrzę na niego. Gdy nasze spojrzenia się krzyżują, odwracam głowę w drugą stronę.
- Nasza znajomość tak szybko się nie zakończy. Jest mała zmiana planów. Dowiesz się w swoim czasie.- mam spędzić z nim jeszcze więcej dni? Wzdycham ciężko i rozglądam się dookoła. Ładnie tu nawet. - Czemu nie siadasz? Nie jesteś zmęczona? - drwi ze mnie, a ja zaciskam ręce w pięści. Lekki szum oznacza, że wstaje i podchodzi do mnie niebezpiecznie blisko. Chwyta mnie mocno za ramiona, obraca, przypiera do murka i patrzy mi w oczy. Odwracam wzrok, boję się spojrzeć mu w te parszywe tęczówki. - Mnie się nie ignoruje, zrozumiano? - syczy, a po moim ciele przechodzi niefajny dreszcz. - Spójrz na mnie. - nie czeka na moją reakcję, kieruje moją głową na wprost jego. Zaciskam mocno oczy, nie mogę. Nie mogę. - Otwórz te cholerne oczy. - mówi rozzłoszczony, a mnie jeszcze bardziej zalewa strach. Nikogo się tak nie boję jak jego. Łzy cisną mi się do oczu. Niech ten koszmar się już skończy, proszę.
Słyszę ciche westchnienie chłopaka, który rozluźnia uścisk. Nie powiem, szokuje mnie to. Chcę otworzyć oczy i zobaczyć co aktualnie zamierza zrobić, ale wtedy będzie tak jak przed chwilą. Czuję jak jego palce delikatnie głaszczą moje skronie, a za chwilę zamknięte powieki. Nie wiem co się dzieje, otwieram pomału oczy i zbyt szybko odnajduję jego. Jego intensywną zieleń dokładnie widać. Czemu tego wcześniej nie zauważyłam? Bo jesteś tchórzem? Uśmiecha się cwaniacko i z wyższością tylko po to, abym zwróciła uwagę na jego malinowe usta. Znowu spoglądam w jego oczy.
- Różnisz się od innych dziewczyn i to mi się podoba, bo.. - swoje usta zbliża do moich i składa lekki pocałunek - ... jesteś za bardzo naiwna i we wszystko wierzysz... - przejeżdża ręką po moim policzku nie przestając się we mnie wpatrywać - Szkoda tylko, że to nie ja decyduję o twojej przyszłości, bo wtedy nie usiadłabyś na tyłku przez miesiąc. Taka nieśmiała, niewinna, naiwna, może nawet ładna? I tak nie jesteś w moim stylu, złotko. Jesteś zbyt grzeczna i sorry bardzo, ale dziewczyny nie mam na długo, a zwłaszcza takiej co ma depresję. - unosi głowę do góry i prycha - W sumie to ja nigdy nie miałem dziewczyny i cieszę się z tego.
- Ciekawe co by powiedziała na to twoja matka.. Chyba też taka jest jak ty... - mamroczę cicho spuszczając wzrok. Czekaj, czy ja to właśnie powiedziałam? Głośno oddycham, czekam na jego reakcję.
- Ty jesteś naprawdę głupia. Jak śmiesz tak mówić na moją matkę?! - podnosi głos. Otwieram oczy i dostrzegam, że jego oczy są coraz to ciemniejsze, a jedną rękę podnosi do góry. On nie zamierza mnie uderzyć?
Czuję siarczyste uderzenie w policzek, przez co upadam na ziemię.Łzy spływają po mojej twarzy jak wodospad. Nikt nigdy nie podniósł na mnie ręki. Trzymam się za bolące i piekące miejsce, kolana daję pod brodę i płaczę. Nie zważam na to, czy ktoś nas mija czy nie, czy on mnie zostawił czy stoi tutaj dalej wściekły. On mnie zmienia na gorsze, już mnie zmienił. Nie chcę się do niego odzywać - robię to; nie chcę patrzeć na niego - robię to; nie chcę przy nim okazywać swojej bezsilności - robię to. Jestem beznadziejna. Może gdybym słuchała się rodziców, nie przejmowała się tym, że są pochłonięci bardziej pracą niż mną, wszystko wyglądałoby inaczej?
Rozmyty makijaż wycieram w rękaw bluzy, ręce trzęsą mi się bardziej niż się tego spodziewałam, nie potrafię złapać tchu, duszę się. Nerwowo przeczesuję włosy i spoglądam na tego potwora. Nic, zero. Nawet nie drgnął. Tylko patrzy na mnie jak na głupią.
Robi mi się słabo, obraz pomału mi się rozmazuje, a po chwili tracę siły i upadam całym swoim ciałem na trawę.
***
Jakieś światło co chwila mruga. Przymrużam oczy i ściskam jakiś materiał. Podnoszę głowę, otwieram oczy i pierwsze co widzę to zarys szczęki Stylesa. Głowę ma odwróconą do szyby auta. Obejmuje mnie lewym ramieniem, a prawą ręką trzyma telefon. Chyba zamówił taksówkę.
Mrugam parę razy i szybko odsuwam się od Stylesa.Zemdlałam? Chwila słabości i człowiek nie wie co się z nim dzieje jak zaśnie.
Styles uważnie na mnie patrzy, na każdy mój najdrobniejszy ruch. Ręką gładzi swoją brodę, a po chwili odwraca się do szyby. Obok mnie jest moja torba. I jego też. Sięgam do swojej i wyciągam telefon. Przeglądam się, na twarzy nie mam żadnego makijażu, jakim cudem? Czy on... On mi zmył makijaż? To niemożliwe, on i takie gesty? Już wiem do czego jest zdolny i niestety to nie jest przyjemna rzecz do wspominania. Kto wie co jeszcze może mi zrobić?
- Tak, zmazałem ci makijaż. Nie musisz dziękować. - przełykam gulę, którą mam w gardle, zagryzam nerwowo wargę. Mogę czuć się bezpiecznie, nie jesteśmy sami. Jest jeszcze kierowca. Wdech i wydech tak jak uczyła mama. - Wysiadamy. - mówi krótko, bierze swoje rzeczy i wychodzi z pojazdu. Robię to samo, chociaż wolałabym zostać w tym samochodzie. Idę za nim jak na skazanie; ręce i głowa spuszczone.
Dociera do mnie fakt, że straciłam swoją szansę na ucieczkę. Mogłam cicho poprosić kierowcę, żeby najszybciej jak potrafi odjechał. Z drugiej strony dociera do mnie także to, że ON zabił kobietę w samolocie, a jeszcze wcześniej zgwałcił. I to wszystko działo się, gdy ja spałam.
- Witaj w moich skromnych progach. - oznajmia dumnie. Kątem oka dostrzegam, że się uśmiecha.
Przede mną stoi duża biała willa z milionami okien. Ile on zarabia za zabójstwo i gwałt? - No chodź, nie krępuj się. - masuje mnie po plecach robiąc przy tym wielki mętlik w mojej głowie. Raz jest damskim bokserem, a raz zgrywa opiekuńczego mężczyznę na świecie. Pcha mnie powoli do drzwi, przeczekuję aż otwiera drzwi i gestem ręki pokazuje, abym weszła. Wdech i wydech tak jak cię uczyłam.
- Mama... - cicho mówię. Słyszałam ją przed chwilą w swoich myślach. Ukazał mi się jej obraz.
- Co jest? - pyta bez uczuciowo. W oczach formują mi się łzy. Ona żyje, ona żyje, ona tylko wyjechała.. - Zaś będziesz płakać?
- To przez ciebie.. - szepczę.
- Ale co? - pyta kompletnie rozbawiony.
- To przez ciebie moja mama nie żyje! - krzyczę i rzucam się na niego. Nie robi sobie z tym nic. Tylko stoi i się śmieje. W końcu łapie mnie za nadgarstki i daje je do góry, swoją nogą odtrąca moje nogi, przez co tracę równowagę. Kładzie mnie na ziemi i siada na mnie okrakiem. Chcę mu się wyrwać, ale nie mam jak. Jestem za słaba.
- Uspokój się! To nie ja ją zabiłem, to ona popełniła samobójstwo. Gdyby to ode mnie zależało, dawno byłaby zgwałcona i martwa, a ty i twój ojczulek nic byście nie wiedzieli. - zatyka mnie. On może też i mnie zgwałcić!
- Nie rób mi nic.. Proszę...
- Tak jak mówię, to nie ode mnie zależy co się będzie działo z twoją przyszłością, to nie ja cię upolowałem. Ja tylko spełniam prośbę szefa.- nie mogę sobie poradzić z wydarzeniami z przeszłości, a już mam przez kogoś zaplanowaną przyszłość. I to związaną z jeszcze gorszym mordercą, dilerem, gwałcicielem czy kim oni wszyscy są. Czemu przy nim czuję się jakimś wrakiem, śmieciem, najgorszą osobą jaka może istnieć na świecie? Ja się pytam czemu?


Jest pewnie dłuuuugo wyczekiwany rozdział. Przez jakiś czas niestety tak będzie, gdyż muszę poprawić geografię, ugh ugh ugh!! Jednak.. może coś zdziałam jak zobaczę, że wam zależy na dalszych losach Diany i Harry'ego, wtedy rozdział będzie szybciej. Co wy na to? xx
Za błędy przepraszam.
7 komentarzy = rozdział 

8 komentarzy:

  1. Hej! Na moim blogu pojawił się już 8 rozdział, wiec serdecznie zapraszam!
    http://www.hard-harry-styles-fanfiction.blogspot.com
    Ps. Przepraszam za spam pod rozdziałem kochana, ale nie wiem gdzie mogę cię dokładnie powiadamiać :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Hejka pojawiła się informacja dotycząca drugiego bloga . Chce żebyś wyraźiła swoją opinię http://love-is-stronger-than-death.blogspot.com/2015/05/drugi-blog.html/----->Zapraszam

    OdpowiedzUsuń
  3. Jej
    Super rozdział
    Czekam niecierpliwie na kolejny!!
    <3

    OdpowiedzUsuń
  4. Fajny rozdział. Obserwuję by nie przegapić kolejnego rozdziału.

    Zapraszam też do siebie http://cut-from-the-fate.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. Fajny rozdział! Zapraszam też do mnie>> http://www.wattpad.com/myworks/36018463-designer x Liczę na Twoją opinie x

    OdpowiedzUsuń
  6. Fajny rozdział! Zapraszam też do mnie>> http://www.wattpad.com/myworks/36018463-designer x Liczę na Twoją opinie x

    OdpowiedzUsuń
  7. Fajny rozdział! Zapraszam też do mnie>> http://www.wattpad.com/myworks/36018463-designer x Liczę na Twoją opinie x

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Później zajrzę :)
      BTW: spam się nie liczy ;)

      Usuń

Theme by violette