wtorek, 2 czerwca 2015

Rozdział 18

Dni mijają, a ja czuję się inaczej - lepiej. Myślę, że to ON mnie zmienia na lepsze. Nie wiem czy to cisza przed jakąś burzą czy co on knuje, ale niech tak pozostanie. Nie, nie wybaczyłam mu ani nie zamierzam i nie. Nie lubię go, lecz wolę go takiego niż wiecznie naburmuszonego.
Co do tej zmiany to myślę, że faktycznie się zmieniam. Przy tym Harry'm jestem troszkę bardziej otwarta, niż przy tamtym. Nawet jego imię jakoś przelatuje mi przez gardło. Nie powiedziałam mu jeszcze co dokładnie mi się tamtej nocy śniło i nie zamierzam. Nie chcę go prowokować w jakikolwiek sposób.
Czasami zdarza mu się podnieść na mnie głos, gdy za dużo powiem, ale to po chwili przemija. Najciekawsze jest to, że gdy jest zły, jego oczy robią się ciemniejsze i to mnie przeraża.
Nie wiem ile jeszcze tutaj będę, ale mam nadzieje, że jak najdłużej. Nie chcę być oddana w łapy kogoś, kogo nie znam. Co prawda, Stylesa też nie znam, ale...
Czuje się jak małe dziecko. Gdzie nie pójdę, on tam musi być. Co nie powiem, on coś musi dopowiedzieć. 
- Wychodzę. Nie czekaj na mnie. - ciszę przerywa jego ochrypły głos. Odwracam się w jego stronę i nie zdążam dokładnie go znaleźć wzrokiem, a już czuję jak daje mi całusa w policzek. Tak, dużo rzeczy się zmieniło między nami. Mówi do mnie zdrobniale, całuje kiedy chce, a warunek jest taki, że nie mogę mu się w ogóle sprzeciwić, bo tego pożałuję. Nie chcę ryzykować, więc wolę niektóre sprawy przeboleć i przemilczeć.
Wychodzi trzaskając drzwiami. Zawsze ciekawi mnie to, gdzie on idzie i po co. Z drugiej strony to nawet dobrze, że wielu nie wiem, bo bym się przeraziła, a to by się odbiło jeszcze bardziej na mojej psychice. (O ile to możliwe)
Nie wiem co robić, o czym myśleć. Przez ten cały czas zbyt dużo przyswoiłam sobie do głowy ostatnie wydarzenia. Najgorsze jest to, że nie miałam czasu się pożegnać z rodzicami, z Niallem... Nie miałam czasu się na to wszystko przygotować emocjonalnie, a co dopiero czeka mnie później, ohh...
Gdyby tak się zastanowić, można powiedzieć, że Harry jest jakimś gangsterem. A skoro nim jest to można wyszukać różne informacje na jego temat, nie? Umiesz czasami ruszyć tą główką.
Wyszukuję laptopa, a po chwili go uruchamiam. Włączam przeglądarkę i wstukuję jego imię i nazwisko. Gdyby nie dobry zasięg nie wiem ile bym musiała czekać, aż dana strona się załaduje. Oczy robią mi się jak pięciozłotówki. Na jego temat jest tego tyle, że nawet przez rok nie uda mi się tego sprawdzić! Klikam w pierwszą stronę, a tam dużo jego zdjęć jak i artykułów.
'HARRY STYLES ZNOWU ATAKUJE!
Znają państwo Harry'ego Stylesa? Jeśli nie proszę kliknąć w link na górze 'Harry Styles'.'
Klikam w podany link, może tam będzie coś ciekawego. 
'Harry Styles - 19-letni chłopak urodzony w Holmes Chapel w Wielkiej Brytanii. Odkąd był mały, szantażował swoją matkę, że jeśli czegoś nie zrobi, to tego pożałuje. Ojciec Stylesa pomimo wielkich starań nie wytrzymał tego napięcia i rozwiódł się z jego matką, przez co ta popadła z nałóg alkoholowy. 
Styles także tego nie wytrzymywał i musiał się wyżyć. Niestety tym czymś, a raczej kimś była jego starsza siostra. Gdy miał  14 lat, prawdopodobnie gwałcił swoją siostrę, która w niewyjaśniony dotąd sposób zaginęła. Matki nie mógł jak ukarać,gdyż ona już to zrobiła. Nigdy nie była trzeźwa, więc wtedy Styles uznał, że czas zniknąć z tego świata, dlatego też wyszedł z domu i już tam nie wrócił.
Obecnie Harry Styles jest szefem gangu. Nie wiadomo gdzie mają swoją siedzibę, ale policja ciągle szuka. Kilka razy Styles zostawał przyłapywany, ale zawsze udawało mu się uciec z pomocą jego znajomych. 


Jeśli zobaczą państwo tego chłopaka bądź czarnego Range Rovera, proszę dzwonić na policję. Jego charakterystycznym znakiem rozpoznawczym są ciemne okulary, zaczesane do tyłu brązowe loki, czarne rurki i koszule.'
Nie wiem co powiedzieć. Kompletnie odbiera mi mowę. Kim on jest, żeby bezprawnie gwałcić swoją siostrę albo znęcać się nad własną matką?! 
Muszę na niego uważać, ale z drugiej strony nie może mi też nic zrobić. Ten cały szef, kim on jest? Za niedługo się przekonasz. Post jest sprzed dwóch lat. To ciekawe co teraz o nim piszą.
Wchodzę w poprzedni artykuł, bo na początku także zapowiadał się ciekawie.
'HARRY STYLES ZNOWU ATAKUJE!
Znają państwo Harry'ego Stylesa? Jeśli nie proszę kliknąć w link na górze 'Harry Styles'.
Wracając do tematu, ten chłopak nie przestaje zaskakiwać! Kilka osób z naszego wydawnictwa śledziło wczoraj pana Stylesa do momentu, w którym nie znikł w ciemnym zaułku, gdzie było słychać szarpaninę jak i kłótnię między nim, a jakąś dziewczyną. Przypuszczamy, że jego kolejną ofiarą.
Było to zgłaszane, lecz niestety bez dobrych wieści. Jego ofiara była upita, więc bez przeszkód mógł w pół przytomną dziewczynę zgwałcić, a później poderżnąć jej gardło jak to ma w zwyczaju.'
 Czyli wyjaśnia to całe zamieszanie sprzed tygodnia, gdzie tak niezmiernie mu się spieszyło. Zgwałcił jakąś dziewczynę, a potem poderżnął jej gardło. I na pewno działo się to, gdy spałam, bo kiedy by indziej? Czyżbyś się zawiodła? Nie. Doskonale wiem jaki on jest. Nie zawiodłam się.. A może jednak?
Muszę zsumować fakty. Jestem porwana przez mordercę, który okazuje się być jeszcze bardziej niebezpieczny niż myślałam; zabił moją matkę; nie wiem czy coś zrobił ojcu, a zwłaszcza Niallowi, który nie dał mi swojego numeru. Gdybym go miała, mogłabym mu powiedzieć, gdzie jestem i z kim, co się dzieję i na pewno by mnie wyratował. Taa, nadzieja matką głupich.
Wchodzę w notatnik na laptopie, chwilę myślę, a po chwili cały pokój wypełnia stukot klawiszy. Piszę to co myślę, czuję, chcę komuś to powiedzieć, ale nie mam komu..
Czy może być gorzej?
Czym sobie zasłużyłam na taki los?
Czy gdybym GO wtedy nie spotkała, byłoby inaczej niż jest?
A może to wszystko jest ustawione?
Jest jeszcze więcej tych pytań, a zero odpowiedzi.
Co czuję..
Czuję, nie wiem co. A może wiem, ale nie potrafię tego nazwać?
Tak czy owak myślę, że wypełnia mnie pustka, ból, cierpienie, ogromny żal do siebie za swoją łatwowierność, smutek i coś co nie daje mi spokoju. Takie przyjemne, że chcę, aby było ze mną cały czas, a zarazem takie niebezpieczne, żeby trzymać się z dala od tego. 
Kto wie, może kiedyś będę wiedzieć co to jest, chociaż, że to nie będzie nic dobrego.
Jedno mnie zaskakuje - czemu ON chciał, żebym wzięła swoje najprzydatniejsze rzeczy z domu? 
Czemu?
Tak porywacze się nie zachowują, prawda?
Z drugiej strony to nawet miłe.
Ostatnie co mnie trapi to to, że jestem kimś innym niż dotychczas byłam. ON mnie zmienia? Chyba tak. Ten potwór mnie zmienia, ale czy na lepsze, czy na gorsze? 
Niesamowite, że człowiek, który zniszczył moje życie może stać się kimś,kto sprawia, że staję się odważniejsza, silniejsza? Bardziej ciekawska, rozmowna? Może tego nie okazuję, ale tak jest. 
I boję się, co dalej.
Gdzieś w głębi siebie mam cichą nadzieję, że to tylko długi sen.
Że obudzę się w swoim domu, w swoim łóżku, a z dołu będę mogła usłyszeć kłótnię rodziców.
Mogę cofnąć czas do innego momentu?
Myślę, że to dobry pomysł pisać tutaj to co tłumię w sobie, bo od razu czuję się lepiej na duchu, że tego nie kryję w sobie.
***
Godzina 23, a jego wciąż nie ma. Nie że narzekam czy coś, ale nie ma go zbyt długo. Chociaż mówił, żebym na niego nie czekała, a ja co? Czekam. Czemu? Nie wiem. 
Wpadłam nawet na pomysł, żeby uciec, ale jak się okazało drzwi były zamknięte chyba na wszystkie spusty. Nie martwię się o niego. Tacy jak on chyba nie mają potrzeby czuć się niebezpiecznie.
Ciszę przerywa dźwięk przekręcanych kluczy w drzwiach. Od razu moje serce zaczyna szybciej bić.
- Kazałem ci nie czekać na mnie. - mówi oschle. Nie potrafię nawet odwrócić głowy w jego stronę, bo boję się. Kątem oka dostrzegam jak idzie do kuchni niosąc siatkę jak mniemam  z zakupami. - Ale to nawet dobrze, że nie śpisz. Mamy całą noc, aby się zapoznać. - mój oddech przyspiesza, słychać bicie mojego serca, robi mi się sucho w gardle, cała zaczynam się trząść. Co on ma na myśli? Chyba nie mówi o... Ja nie chcę stracić dziewictwa z kimś, kto gwałci bezbronne dziewczyny, a potem je zabija!
Powoli i cicho wstaję, aby uniknąć kłopotów. Pragnę jak najszybciej dostać się do swojego obecnego pokoju i się zamknąć, ale to chyba niemożliwe.
- Nigdzie nie idziesz. Zostajesz tutaj, zrozumiano? - pierwszy i chyba ostatni spokojny dzień poszedł w zapomnienie. - Chodź do kuchni. - zrezygnowana wolnym krokiem idę za nim do danego pomieszczenia. Kiedy to się skończy? Gestem ręki pokazuje, abym zajęła miejsce naprzeciwko niego, więc tak robię. Czemu czuję się jak jakaś marionetka? - Chciałem zaczekać z tym do jutra, ale skoro nie śpisz to.... - wstaje, podchodzi do blatu, gdzie jest siatka, a z niej wyjmuje czerwone wino.
- Nie piję. - szepczę. I o tym właśnie mówię. Stara ja nie miałaby odwagi cokolwiek powiedzieć, a nowa ja nawet nie pomyśli, tylko od razu mówi.
- Ale ten jeden jedyny raz możesz.. Nic ci się nie stanie, nawet cię nie dotknę. - mówi zirytowany. - Chcę cię poznać, bo i tak jestem zdany na ciebie na jeszcze 3 tygodnie.
- Czemu?
- Też chciałbym wiedzieć. - wzrusza ramionami - To jak będzie? Przecież cie nie upije! - daje ręce do góry w geście poddania. Wzdycham ciężko i myślę czy się zgodzić czy nie. Będziesz tego później żałowała.. - To jak? - niepewnie przytakuję i nie wiem czy dobrze zrobiłam. Zgodziłam się tylko dlatego, żeby wyjść naprzeciw głosom.
Słyszę jak otwiera wino, a po chwili nalewa do lampek. Podaje mi naczynie i obydwoje upijamy łyk. Lekko się krzywię na drapanie w gardle przez mocny alkohol. Nie powiem, przyjemne uczucie.
- Od dziecka mieszkałaś w Holmes Chapel? - słyszę po chwili ciszy. Czyli tak chce mnie zapoznawać? Uff... Przytakuję. - Nie wstydź się ani się nie bój, okej? Nic ci się nie stanie.Bynajmniej nie przy mnie. Zau.. - próbuje dotknąć mojego policzka, ale szybko się odsuwam. Mimo, że jest 'miły' dla mnie, nie zmienia faktu, że się go nie boję. - Spójrz mi w oczy. - nalega - Słyszysz? - mówi nieco groźniej. Nie wiem kiedy chwyta w swoje ręce moją głowę tak, że jestem zmuszona spojrzeć na niego. - Boisz się mnie? Powiedz szczerze.
- T-ttak.. - mięknę pod intensywną głębią jego oczu. Mają w sobie coś, czego nie mogę rozpoznać. Takiego Stylesa jeszcze nigdy nie widziałam. Widać wyrazistą zieleń lekko zmieszaną z odcieniem szmaragdu.
- Niepotrzebnie. Może i jestem podły, ale tego ode mnie wymagają. Nie chcę być taki jaki teraz jestem, bo to by mnie zniszczyło. Ciesz się tym momentem i tyle. Wszystko będzie dobrze. Niestety do czasu. Nic nie trwa wiecznie. - przybliża swoją twarz do mojej i zdaje mi się, że chce mnie pocałować. W ostatnim momencie przekręca głowę i patrzy się bezcelowo w blat. Czasami nie rozumiem jego zachowania. I kto tu jest dziwny? Nadal ty. 
Z każdym kolejnym łykiem wina czuję jak atmosfera między nami robi się przyjemniejsza. Styles czasami mówi mi jakiś żart, który ma być śmieszny, lecz tak nie jest. Gdyby tak nie patrzeć, wydaje się być fajny. O nie, nie, nie.. To.. Stanowczo za mało powiedziane!
W salonie siedzimy od dobrej godziny, co zdecydowania za szybko minęła. Chcę, żeby ten czas dłużył się i dłużył.Siedzę naprzeciwko chłopaka, który spogląda na mnie. Nie powiem, że mi się to nie podoba, bo bym samą siebie oszukała.
- A ty wiesz, że jesteś słodki? - pytam robiąc maślane oczka.
- Chyba starczy tego alkoholu, co? - śmieje się.
- Nie! Już wiem! Ty nie jesteś słodki! Ty jesteś i słodki i przystojny! Oh, mega przystojny! Szkoda, że wcześniej na ciebie nie wpadłam. Fajnie by było/
- Zdecydowanie za dużo wypiłaś, Diano.
- Weź tak do mnie nie mów, noo! Jak ktoś mówi do mnie 'Diano' to czuję się jak stara kobieta. Lepiej po prostu Diana. W ogóle co to za imię? Kto je wymyślił? I od czego to pochodzi?
- Jesteś pewna, że pierwszy raz piłaś?
- Tak, a co?
- Bo to widać. Ale lubię cię taką.
- Jaką? - krzywię się lekko, na co Harry wybucha śmiechem. - Nie śmiej się ze mnie! - rzucam pierwszą lepszą poduszką w niego.
- Kiedy jesteś pijana, jesteś całkiem śmieszna.
- Nie jestem śmieszna.
- Oj, chyba jesteś. Gdzie idziesz?
- Do kuuu..chni! Czekaj tu. - nie wiem co mną kieruje, ale właśnie wiem, że idę po kolejny alkohol, bo to nawet fajne. I co to z tobą robi? Nie obchodzi mnie to w tym momencie. Po kilku minutach znajduję drugą butelkę tym razem białego wina i idę do salonu.
- Żałuję, że kupiłem wino.
- A ja nie, dziubdziusiu. - szczypię go lekko w policzek tak jak to robią babcie swoim wnukom i siadam obok niego. - Otworzysz? No proszę no! - robi to o co go proszę, a po chwili nalewa go do lampek.
- Czemu się tniesz?
- Nie wiem. - wzruszam ramionami - To daje mi chwilowe zapomnienie od tego wszystkiego.
- Aha..
- No... a ty mieszkałeś w Holmes Chapel od kiedy?
- Od urodzenia tak jak ty i dziwię się, że cię jeszcze nie spotkałem. Jesteś ładna, wiesz? - wybucham głośnym śmiechem.
- Ja? Piękna?
- Powiedziałem ładna.
- Tak czy owak! Ja nie jestem ładna, jestem brzydka. Mam ryj jak Obama, tylko, że ja jestem biała, bo zostałam wyprana z płynem do płukania do białych rzeczy, a on jest czarny. - na te słowa obydwoje zaczynamy się śmiać.
- Serio? Jak mi przykro, hahaha.
- Która godzina?
- Co ty tak te tematy zmieniasz? Jest... 2 w nocy. Noc jeszcze młoda.
- Idę spać, jest późno. - ziewam i wstaję przy okazji omal nie upadając. Szybko zostaję złapana przez Harry'ego, który bierze mnie na ręce. - Ej, zostaw mnie! Jesteś pijany! Zaraz obydwoje spotkamy się z podłogą!
- Marudzisz.. Bądź cicho, a może nie upadnę specjalnie. - uderzam go lekko w ramię. I pomyśleć, że jeszcze rano biłam się z myślami na jego temat.
Gdy znajduję się już w wygodnym łóżku, nie mam aż tak wielkiej ochoty iść spać.
- To dobranoc księżniczko. - całuje mnie w czoło i zamierza wyjść, ale go zatrzymuję.
- Śpij ze mną.
- Co?
- No Jezu no. Nic się nie stanie, halo! Chcę tylko, abyś spał obok mnie, czy to tak wiele? Czasami was facetów nie można zrozumieć. Albo jesteście tacy i tacy, albo tacy i tacy. No normalnie ogłupieć można! - po mojej jakże to mądrej wypowiedzi czuję jak łóżko po mojej lewej stronie ugina się pod ciężarem Stylesa.
- A my faceci nie możemy zrozumieć dlaczego wy spędzacie tyle czasu w tych łazienkach.
- Nie ja, a teraz dobranoc. - gaszę światło po mojej stronie i mówię, żeby zrobił to samo.
- Dobranoc. - przytulam się do ciepłego ciała Stylesa i próbuję zasnąć.
- Szkoda, że jesteś mordercą.. Fajny z ciebie chłoooopak. - ziewam po raz ostatni i zasypiam.


A więc wiem, że jesteście na mnie źli, że dopiero teraz dodaję rozdział, ale nie miałam czasu. Musiałam poprawić geografię i niemiecki, ale już jestem. ;)
Mam nadzieję, że rozdział wam się podoba. Piszcie co o nim sądzicie, a być może kolejny będzie dość szybko. x
Ah, i jeszcze chcę wam podziękować za komentarze pod poprzednim postem i za ciągłe wyświetlenia! ♥
10 komentarzy - next (wiem, że dacie radę!)

11 komentarzy:

  1. Heh
    Wybaczam, bo napisałaś świetny rozdział!
    Noc była przyjemna!
    Czekam na nexta i konsekwencje i pobudkę
    ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Tak czekałam na ten rozdział i się wreszcie doczekałam ^^ Haha, no rozdział cudowny :D Z niecierpliwością czekam na nexta i do zobaczenia ;*
    Buziaki xx

    OdpowiedzUsuń
  3. Cudo!!! *-*/Zosia

    OdpowiedzUsuń
  4. Hah,masz nową czytelniczke ;) już nie mogę doczekać się nexta, życzę weny ;* /sally

    OdpowiedzUsuń
  5. Genialneeeee *,*/Alicja

    OdpowiedzUsuń
  6. Super! Ciekawy i dłuuugi. Bardzo lubię takie rozdziały. Czekam na nn <3

    disguise-fanfiction.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  7. Super rozdział , czekam na następy :*

    OdpowiedzUsuń
  8. Szukasz spisu?
    chcesz się wybić?
    może poczytać inne blogi?
    Zapraszam do Spis opowiadań o 1D

    OdpowiedzUsuń

Theme by violette